32

Dokładnie tyle dni zajęło nam dotarcie z Warszawy do Pekinu i powrót do domu.
Dzisiaj wyprawa się kończy, chociaż zostało jeszcze mnóstwo roboty do wykonania w Polsce.
Koniec to zawsze czas podsumowań. My nasze wykonaliśmy przy ostatniej chińszczyźnie jeszcze w Tianjin. Okazało się że wszyscy byli zgodni co do zadowolenia z przebiegu wyprawy. Oczywiście każdy znalazł jakiś punkt, który można by zmienić ale to nieistotne sprawy.
Bywały chwile trudne, dla nas jako ludzi – wiadomo 5 facetów zamkniętych przez miesiąc w małej puszcze to nie może się obyć bez tarć. Bywały też chwile trudne dla wyprawy – wypadek w Gruzji, problemy z promem, deportacja z Uzbekistanu. Na szczęście było wiele więcej chwil, które bez wątpienia zapamiętamy na zawsze – niezliczone przykłady gościnności napotkanych ludzi, wesele w Samarkandzie, wieczory w Kaszgarze, zapadające w pamięć krajobrazy i wiele, wiele innych.
Jeżeli ktoś z was stoi przed wyborem czy warto gdzieś jechać, jeżeli gdzieś w wyobraźni tłucze wam się jakiś pomysł... Może tylko zastanawiacie się czy jechać z biurem podróżny czy może spróbować wreszcie na własna rękę. To nasza rada brzmi: Tak!
Oczywiście, są też obawy. Brak strachu to nie zaleta, to głupota. Jednak podróżowanie w odróżnieniu od turystyki przyniesie wam nieporównywalną z niczym satysfakcję.
Uwaga! To zaraźliwa i nieuleczalna choroba!
Z pewnością nie wszystko pójdzie zgodnie z planem i pojawią się komplikacje a nawet problemy ale właśnie nimi przygoda stoi! O ile nie pozbawicie kogoś życia, nie przemycacie broni lub narkotyków to umówmy się, nie ma sytuacji bez wyjścia. Podróżowanie to ogromna szkoła, doświadczenie, które procentuje w tak zwanym normalnym życiu.

Dosyć z tym chwaleniem, bo ono nie tylko, a nawet przede wszystkim nie nam się należy.
W pierwszej kolejności dziękujemy Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które nam powiedziało: "Tak!" Nasz pomysł, z ogromnym wsparciem stowarzyszenia, nabrał rozpędu i realnego kształtu. Bez Stowarzyszenia Wikimedia Polska nie było by polskich projektów Wiki i nie byłoby Wikiwyprawy Chiny 2015.
Dziękujemy firmie Kopex S.A za zaufanie i pełną pomocną dłoń w trudnym momencie.
Dziękujemy firmie Webasto za ciepłe noce, krzepiącą kawę, prąd, który ożywiał nieczynne przejścia graniczne, cały sprzęt, dzięki któremu chodziliśmy czyści, wypoczęci i gotowi do zdobywania świata.
Dziękujemy Firmie Hyperbook za stworzenie i wypożyczenie nam komputera Hyperbook G3. Dzięki niemu na bieżąco mogliście śledzić nasze losy a my wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. Polecamy ten świetny i niezawodny komputer!
Dziękujemy firmie Parrot, która bez zbędnych pytań podjęła ryzyko i wyposażyła nas nie w zabawkę, tylko w wysoce zaawansowany i niezawodny sprzęt. Dron Bebop wzbijał się w powietrze by zajrzeć w miejsca nieodstępne z ziemi i zdobywać niepowtarzalny materiał. Już niedługo zdjęcia i filmy z Parrot'a będą mogły obejrzeć i wykorzystać miliony użytkowników projektów Wiki.
Czym jest sprzęt bez ludzi? A tych przy tej wyprawie było wielu. Przede wszystkim ogromne podziękowania dla Michała, Pauliny, Borysa i Kuby. Ty, czytelniku, lajkowiczu, słuchaczu i oglądaczu z pewnością nie zdajesz sobie sprawy ale przejeżdżając dziennie między 500 a 1000 km nie moglibyśmy własnymi siłami zamieścić w internecie żadnych informacji o naszych poczynaniach. To dzięki ich zaangażowaniu a często i poświęceniu mogliście czytać, lajkować, słuchać i oglądać nasze relacje. Dziękujemy!
Wyprawa to oderwanie od życia, które gdzieś tam daleko toczy się dalej. Dziękujemy wszystkim naszym dziewczynom za umożliwienie nam tej przygody i wzięcie na sobie ciężaru ogarnięcia tego zapałzowanego przez nas życia. Często też za wsparcie i zdalną pomoc, kiedy w kraju smoków, podróbek i Mao trzeba a niemożna poszukać czegoś w Google.
Jeszcze jedne podziękowania, mimo że trochę w próżnię ale zasłużone. Dla naszego busa, który teraz sam w Tianjinie czeka na dalszą część podroży. Nie zawiódł nas ani razu, mimo że nie zawsze traktowaliśmy go lekko. Zwłaszcza jak na 400 tys. które skończył w czasie wyprawy.
Poniżej tradycyjnie kilka zdjęć, z powitania w Warszawie i pożegnania z Wyprawą. Do zobaczenia przygodo!

Janek

P.S.
Okazało sie że w Chinach poza samochodem został też mój plecak. Obsługa pekińskiego lotniska nie zapakował go do naszego samolotu.

 

P.S. 2

A jednak się znalazł! Co prawda nieco uszczuplony przez chińską kontrolę bezpieczęństwa ale najważniejsze że jest. Dotarł nastepnym czyli piątkowym "LOT'em", to podobno częste.

View the embedded image gallery online at:
http://chiny2015.pl/index.php/48-32#sigProGalleria0fa996b7bc