Uzbekistan

to kraj, w którym będąc milionerem nie można kupić litra oleju napędowego. Wczoraj wieczorem, po 7 godzinach oczekiwania, przekroczyliśmy granicę z Uzbekistanem.

Impulsem do przepuszczenia nas bez kolejki był przejazd przez bramę przejścia granicznego samochodu z trumną na dachu. Pełną. Jackowi udało się przemówić do rozsądku pograniczników i wytłumaczyć im, że kolejka jest dla przygranicznych mrówek, a nie dla podróżników i zaraz za trumną przejechaliśmy i my. Sądząc po ładunkach jakie wiozły samochody oczekujące na przejazd razem z nami, Uzbekistan jawił się nam jako Trzeci Świat. Było wszystko: rowery, zabawki, meble, materiały budowlane, AGD, elektronarzędzia, a nawet gotowe do montażu schody.

Pierwsze 150 km po Uzbekistanie nie napawało entuzjazmem. Na tym dystansie nie było nic, zupełnie nic. Skrzyżowania były tyko dwa i na tym drugim zdecydowaliśmy się odjechać trochę od głównej drogi i zanocować. W absolutnej ciszy i ciemności podziwialiśmy z oddala nadchodząca burzę. Dla mieszkańców okolic Bajkonuru od dawna jest znana prawidłowość - startuje rakieta, za dwa, trzy dni będzie burza. Zadziałało i tym razem. Rano dokładnie mogliśmy obejrzeć okolicę. Nie były to długie oględziny. Wokół nie było absolutnie nic, tylko step.

Po kilkudziesięciu kilometrach dowlekliśmy się do jako takiej cywilizacji. Pojawiła się też potrzeba tankowania. Pierwsza, druga, trzecia stacja benzynowa i nic, tylko benzyna albo metan. Postanowiliśmy rozpytać - stojących na postoju jak taksówki - kierowców ciężarówek.

W byłym ZSRR bardzo popularne są dwa modele samochodów ciężarowych: Ził (najczęściej charakterystyczny biało-niebieski) lub Kamaz. Ten pierwszy, fabrycznie zasilany był benzyną, a obecnie po modyfikacjach większość pracuje na metan. Ten drugi, na nasze szczęście to ropniak. Dzięki temu udało się odkupić 30 litrów ropy. Przy okazji podpowiedziano nam, że na stacjach to w zasadzie nie mamy czego szukać. Najlepiej rozpytywać o ropę w przydrożnych barach albo specjalnych stoiskach z butelkami pełnymi tego, co zwykle kupuje się na stacji. Dziwaczny ten system. Z nienasyconym bakiem pojechaliśmy właśnie do takiego baru. I bingo! Nawet z usługą tankowania. Cena litra ropy w takim obiegu to około 80 centów USD. Nie jest to może to, co w Kazachstanie, ale tragedii nie ma.

Będąc we wspomnianym barze postanowiliśmy również skorzystać z pozostałych świadczonych tam usług czyli kantoru. Oficjalny kurs sumów (chyba tak się odmienia) to około 2400 za 1 USD natomiast w nieoficjalnym za 1 USD dostaliśmy 4500 sumów. Nie pomyliłem się w zerach! Najmniejszy nominał, a zarazem chyba jedyny to 1000. Szybko licząc, jeżeli wymieniliśmy 100$ w zamian dostaliśmy 450000 sum, w banknotach po 1000 – patrz zdjęcie. Były zresztą elegancko popakowane po 100 000. Uwierzyliśmy, że się zgadza. Za średniego arbuza trzeba zapłacić 3000 sum. Wymieniając 300$ można zostać milionerem, ale ze sporym kłopotem, bo w zamian otrzymuje się ilość banknotów mieszcząca się tylko do plecaka.

Główne drogi w Uzbekistanie są w przyzwoitym stanie, chociaż zdarzają się krótkie, kilkunastometrowe odcinki koszmarnie dziurawe. Gorzej jest z drogami „pomarańczowymi”: tutaj Vmax to 30 km/h. Zaczynamy się obawiać o nasze ogumienie i zawieszenie. Nerki i tak już dawno mamy zstępujące. Póki co, wszystko dobrze znosi wstrząsy samochodu, chyba najciężej ma komputer. Hyperbook po kilkanaście godzin dziennie pracuje jak na wirującej pralce i ani jęknie.

Dawno już przez nas nie spotkany wynalazek w Rosji zwany GAJ, w Uzbekistanie jest aktualny. To przydrożne stałe komisariaty policji drogowej. Przed każdym stoi znak stop, ewentualnie jest też szlaban. Niestety, na każdym funkcjonariusze nas zatrzymują, a to pochłania i ślinę na wytłumaczenie atkuda i kuda oraz cenne minuty. Cenne tym bardziej, że z czasem, po perturbacjach okołopromowych, wg planu jesteśmy na styk. Na Uzbeckich GAJ-ach zdążają się propozycje korupcyjne. Sławek zafundował nam dzisiaj ekstra pogawędkę z policjantami. Przekroczona prędkość w zabudowanym. Na szczęście panowie bardzo zaciekawieni naszą wyprawą odpuścili mandat.

Poza dziurami w drogach w Uzbekistanie problemy infrastrukturalne są widoczne gołym okiem. Dzisiaj mieliśmy okazję przejeżdżać po najprawdziwszym moście pontonowym. Prowizorka jak się patrzy i to już solidnie przeterminowana!

Uzbeczki i Uzbecy mają coraz bardziej azjatycką urodę. Przeciętnie są europejskiego wzrostu, mają czarne sztywne włosy, płaskie twarze, skośne oczy i charakterystyczną suchą budowę ciała. Bardzo estetycznie wyglądają młodzi mieszkańcy Uzbekistanu. Do szkoły chodzą ubrani na biało-czarno. Nie w jednakowych mundurkach, ale w równym stopniu zdyscyplinowani. Wyraźnie nie koresponduje to z tutejszym bałaganem.

Janek