Kryzys

Na szczęście jeszcze nie interpersonalny, ale znowu plany legły w gruzach.
Z zamierzonej granicy wyszły nici.
Przede wszystkim zaskoczył nas stan infrastruktury w Kazachstanie. To, że drogi są tu słabe wiedzieliśmy już wcześniej, ale nie przypuszczaliśmy, że jest aż tak źle. Momentami nasza prędkość spadała poniżej 10 km/h. W takim tempie nie ma szans na jakikolwiek wynik, nie mówiąc już o dobrym.

Drugim, co nas zaskoczyło w Kazachstanie, to problem z nabyciem paliwa. To przede wszystkim kryzys paliwowy zmusił nas wczoraj do zatrzymania się. Udało nam się na oparach doczłapać do parkingu dla TIR-ów, gdzie rano mieliśmy nadzieję wysępić parę literków ON. Tylko co tu zawinił Kazachstan? Zawinił to może nie, ale zaskoczył, bo nie przypuszczaliśmy, że dziura między stacjami benzynowymi może wynosić ponad 400km!

Rano udało się wymienić naszą ognistą wodę na 15l ropy. To jeszcze nie było wszystko, co było nam potrzebne więc tylko trochę spokojniejsi jechaliśmy dalej. Mapa wskazywała, że około 40 km przed nami są 3 stacje benzynowe. I tu kolejny kryzys: kryzys dostaw. Na 3 stacje tylko jedna miała ropę. A skoro miała monopol to była ona 10% droższa. To nie powód do paniki, bo cena litra ON w Kazachstanie to przeciętnie około 90 Tenge, a za 100 Tenge trzeba zapłacić około 1,20 PLN.

Zatankowaliśmy 7/8 baku za wszystko, co mieliśmy i rura na granicę. Tylko że przed nami znowu 80 km po wyboistym stepie miejscami wysypanym żwirem. Odprawa po stronie Kazachskiej poszła przeciętnie szybko, chociaż porównując tę wjazdową, to można powiedzieć, że piorunem.
No i się zaczęło. Od czterech godzin (w momencie pisania relacji) stoimy w kolejce w strefie buforowej.
Uzbecy na swoje przejście graniczne wpuszczają zawrotne 2-3 samochody na godzinę. Już przez ażurową bramę widzimy, co nas czeka. Wypakowywanie całego dobytku, obwąchiwanie przez psy, a to pewnie jeszcze nie wszystkie atrakcje, które są przed nami. To, że Uzbekistan to wyjątkowo dziwny kraj, to też wiedzieliśmy przed wyjazdem i mimo że jeszcze tam nie wjechaliśmy, to już przynajmniej częściowo to potwierdzamy. Na razie w kolejce zdążyliśmy się wyspać, ugotować obiad, pogadać z kolejkowymi handlarzami i chyba już wszystkimi współkolejkowiczami.

Janek

P.S. Tuż przed wysłaniem relacji coś drgnęło. Uzbeccy pogranicznicy zlitowali się nad losem podróżników ginących w tłumie mrówek.

 

View the embedded image gallery online at:
http://chiny2015.pl/index.php/26-kryzys#sigProGalleriab808ca1ae5