Wizy

Już prawie wszystkie mamy! Tym razem będzie ich aż 5. Dla porównania niewiele krótsza trasa nad Bajkał wiązała się ze zdobyciem jednej wizy. Tym razem, żeby nie było za prosto, to niektóre są tranzytowe, a niektóre normalne. Z całym tematem wizowania wiąże się całkiem skomplikowana logistyka, bo wizy trzeba zdobywać w jedynej niepowtarzalnej kolejności. Do tego dochodzą jeszcze problemy typu: Ambasada Kazachstanu zatrzymuje paszport na 7 dni, a Azerbejdżan wydaje wizy elektroniczne... na które czeka się 15 dni! Finalnie cały proces zajął nam 3 miesiące i wygląda na to, że wizę azerską wydrukujemy sobie po drodze. Zastanawiającym jest też fakt jak dziwnie do tematu wiz podchodzą państwa same je ustanawiające. Taki np. Uzbekistan do wizy wymaga poparcia - rodzaj zaproszenia, poświadczający, że dany turysta będzie na terenie Uzbekistanu pod opieką konkretnej firmy turystycznej. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że te owe poparcia są tylko proforma, a firmy je wystawiające są gotowe poświadczyć, że w najbliższym miesiącu pod ich opieką Uzbekistan odwiedzi cała reszta świata. Ale to w sumie nie jest ważne, ważne jest natomiast, że w całym tym systemie funkcjonuje jeszcze zmowa cenowa. Wszystkie instytucje wystawiające poparcia wizowe mają tę samą, niemałą cenę. Cóż takie koszty podróżowania.